Abu Dabbab – gdzie to jest i dlaczego wszyscy mówią o żółwiach?
Położenie Abu Dabbab na mapie Marsa Alam
Abu Dabbab to jedna z najbardziej znanych zatok w regionie Marsa Alam, położona na wybrzeżu Morza Czerwonego w południowym Egipcie. Geograficznie leży na północ od „miasteczka” Marsa Alam i stosunkowo blisko lotniska, co czyni ją wygodnym celem wycieczki nawet dla osób, które mają krótki pobyt.
Orientacyjnie, odległości wyglądają następująco (szacunkowo, bo wszystko zależy od konkretnego hotelu):
- od lotniska Marsa Alam – około 25–35 km na północ,
- od większości hoteli położonych przy lotnisku lub kilka kilometrów na północ – 15–30 minut jazdy busem,
- od części hoteli na południe od „miasteczka” Marsa Alam – 60–90 minut jazdy w jedną stronę,
- od hoteli bardzo na południu (np. okolice Shams Alam, Wadi Lahami) – nawet 2 godziny lub więcej w jedną stronę.
Dla wielu osób wybierających Marsa Alam wycieczka do Abu Dabbab jest pierwszym bliższym kontaktem z legendarnymi „żółwiami z Morza Czerwonego”. Zatoka jest łatwo dostępna z większości hoteli w regionie, a jednocześnie wystarczająco oddalona od dużych kurortów Hurghady czy Sharm el Sheikh, co ogranicza masową ilość turystów spoza Marsa Alam.
Charakter zatoki: dlaczego żółwiom się tu podoba
Abu Dabbab jest zatoką o łagodnym, piaszczystym wejściu do wody. To od razu odróżnia ją od wielu miejsc w Egipcie, gdzie już przy brzegu zaczyna się ostra, twarda rafa i konieczne są pomosty. W Abu Dabbab najpierw czuć pod stopami piasek, potem miękkie podłoże porośnięte trawą morską, a dopiero dalej po bokach zatoki zaczynają się typowe rafy koralowe.
Kluczowe cechy zatoki:
- łagodne zejście – idealne dla dzieci, osób słabiej pływających i tych, którzy czują się niepewnie w masce,
- piaszczyste, szerokie dno w środkowej części – mało skał, mniejsze ryzyko zranienia stopy,
- gęsta łąka trawy morskiej – to naturalny „bufet” dla żółwi morskich,
- razy boczne przy krawędziach zatoki – dodatkowa atrakcja dla snorkelerów i nurków.
Żółwie przypływają do Abu Dabbab przede wszystkim ze względu na skupiska trawy morskiej. Na tym „pastwisku” spędzają sporą część dnia, żerując na spokojnie, co daje ludziom realną szansę, by podejrzeć je z bliska. Do tego dochodzi stosunkowo osłonięty charakter zatoki: przy sprzyjającym wietrze fale są mniejsze niż na otwartym wybrzeżu, a woda bywa spokojniejsza.
Jak Abu Dabbab wpisuje się w plan pobytu w Marsa Alam
Dla części osób wycieczka do Abu Dabbab to absolutne „must have” – zwłaszcza jeśli to ich pierwszy wyjazd do Marsa Alam, a hotel nie leży bezpośrednio przy słynnych „żółwich” zatokach. Dla innych to raczej opcja dodatkowa, bo żółwie mają „pod nosem” przy własnym hotelu lub pływają z nimi na innych wycieczkach.
Wycieczka do Abu Dabbab szczególnie dobrze sprawdzi się dla:
- rodzin z dziećmi – spokojne wejście, brak pomostu, możliwość „posmakowania” snorkelingu przy brzegu,
- początkujących snorkelerów – pływanie nad trawą morską na 3–6 m głębokości jest zdecydowanie mniej stresujące niż nad pionową ścianą rafy,
- osób, które nie czują się mocnymi pływakami – można wejść do wody stopniowo, zawsze wracając w stronę płytszego, piaszczystego dna,
- nurków – lokalne centra nurkowe organizują zanurzenia z żółwiami i przy bocznych rafach Abu Dabbab.
Inaczej rzecz wygląda, jeśli ktoś mieszka np. w hotelu przy Marsa Mubarak lub przy zatokach, gdzie żółwie również są częstym gościem. Wtedy pojawia się dylemat: Abu Dabbab czy inna zatoka z żółwiami? W praktyce wiele osób wybiera Abu Dabbab jako porównanie – jedna wycieczka łodzią do innej zatoki, a innego dnia wyjazd lądem do Abu Dabbab. Dzięki temu łatwiej zrozumieć różnice w ukształtowaniu dna, widoczności i zachowaniu zwierząt.
Realne oczekiwania: szansa na żółwie i inne atrakcje
Abu Dabbab jest reklamowane jako „miejsce na żółwie”, ale warto podejść do tematu rozsądnie. Żółwie są dzikimi zwierzętami. Nawet jeśli widuje się je tu codziennie, nikt uczciwy nie da 100% gwarancji, że akurat w twojej godzinie w wodzie przepłynie przed maską ogromny zielony żółw.
Oprócz żółwi jest jednak sporo innych atrakcji, które często zostają w pamięci tak samo mocno:
- dugong (krowa morska) – w regionie Marsa Alam krążą legendy o spotkaniach z tym delikatnym ssakiem; pojawia się niezwykle rzadko, ale Abu Dabbab jest jednym z miejsc, gdzie bywa widziany,
- płaszczki – zarówno małe, jak i większe gatunki, często zakopane w piasku lub „latające” nad dnem,
- ryby rafowe – papugoryby, surgeonfish, rogatnice i cała reszta kolorowej ekipy Morza Czerwonego,
- rafa boczna po lewej i prawej stronie zatoki – gorgonie, twarde i miękkie korale, liczne drobne rybki.
Część turystów wraca z Abu Dabbab nieco rozczarowana. Najczęstsze powody to:
- wejście do wody w złej porze dnia, gdy żółwie akurat nie żerowały w środkowej części zatoki,
- duża fala lub zmącona woda – żółw może być kilka metrów dalej, ale po prostu go nie widać,
- tłum grup z biur – hałas, zamieszanie i przepychanie się w jednym miejscu, podczas gdy kawałek dalej jest spokojnie,
- zbyt krótki czas w wodzie – ktoś wchodzi na 15 minut, nie widzi żółwia i wychodzi, podczas gdy inni po 40–60 minutach mają już kilka spotkań.
Żeby wycieczka do Abu Dabbab z Marsa Alam realnie zwiększała szanse na spotkanie żółwi, trzeba dobrze połączyć porę roku, godzinę dnia, warunki pogodowe i sposób poruszania się po zatoce. To właśnie te elementy robią największą różnicę między „nudna plaża bez żółwi” a „życiowe spotkanie pod wodą”.
Kiedy jechać do Abu Dabbab – pora roku, pogoda i widoczność
Sezonowość w Marsa Alam a aktywność żółwi
Region Marsa Alam ma klimat pustynny, ale morze działa jak naturalny bufor. Temperatura powietrza i wody zmienia się w ciągu roku, jednak żółwie nie mają „oficjalnego sezonu” w takim sensie, jak ludzie. One potrzebują jedzenia (trawy morskiej) i spokojnej przestrzeni – a w Abu Dabbab to mają praktycznie przez cały rok.
Różnice w porach roku odczuwają przede wszystkim ludzie:
- zimą – chłodniejsze powietrze rano i wieczorem, woda przy dłuższym pływaniu może wychładzać,
- latem – ekstremalne upały na lądzie, bardzo ciepła woda, mocne słońce,
- jesienią i późną wiosną – balans między komfortową temperaturą a umiarkowanymi wiatrami.
Żółwie morskie w Marsa Alam generalnie funkcjonują podobnie niezależnie od miesiąca. Nie ma jednego „magicznego sezonu na żółwie”. Jest raczej sezon na komfort człowieka w wodzie i na plaży, a to pośrednio wpływa na to, ile czasu spędzisz na snorkelingu, czyli jak długo masz szansę żółwia spotkać.
Jesień, wiosna, zima, lato – jak wybrać najlepszy okres
Jeśli chodzi o wycieczkę do Abu Dabbab z Marsa Alam, dobrze jest spojrzeć na porę roku bardziej praktycznie niż „czy będą żółwie”. One są tam cały rok – zmienia się raczej Twoja wygoda i widoczność pod wodą.
Jesień i późna wiosna – złoty kompromis
Okres od października do połowy grudnia oraz od kwietnia do połowy czerwca wielu bywalców uznaje za optymalny. Powietrze jest ciepłe, ale jeszcze nie piekielnie gorące, a woda przyjemna nawet przy dłuższych sesjach snorkelingu.
Jesienią woda jest po lecie nagrzana, więc długie pływanie nie wychładza tak szybko. Wiosną woda stopniowo się dogrzewa, a słońce jeszcze nie pali aż tak mocno jak w szczycie sezonu. W tych miesiącach często trafia się dobra przejrzystość i stosunkowo umiarkowany wiatr, co w Abu Dabbab przekłada się na mniejsze falowanie w zatoczce.
Zima – chłodniej, ale spokojniej
Okres od grudnia do lutego to czas, kiedy część osób rezygnuje z długich sesji w wodzie, bo po prostu jest im zimno. Woda ma wtedy wyraźnie niższą temperaturę niż latem. Dla żółwi to nie problem, ale dla człowieka już tak – po 20–30 minutach pływania bez pianki można odczuwać chłód, zwłaszcza jeśli wieje wiatr.
Z drugiej strony zimą bywa mniej ekstremalnych upałów i łatwiej spędzić cały dzień na plaży, nie przegrzewając się. Zdarza się też, że przejrzystość wody jest bardzo dobra, bo nie ma aż tylu „zakłóceń” typowych dla gorących miesięcy. Dla osób, które nie są szczególnie wrażliwe na chłód, zima może być więc ciekawym momentem na spokojną wycieczkę do Abu Dabbab z mniejszym tłumem.
Lato – ciepła woda, silne słońce i wiatr
Od czerwca do września w regionie Marsa Alam panuje upał, który dla części osób jest zwyczajnie męczący. Z punktu widzenia snorkelingu jest jednak jeden plus: woda jest bardzo ciepła. Można siedzieć w morzu długo, co zwiększa szanse na spotkanie żółwi, bo nie trzeba wychodzić co 20 minut z zimna.
Minusem bywa jednak silny wiatr i fala, szczególnie w niektórych letnich okresach. Fale potrafią zmącić wodę, zmniejszyć widoczność i utrudnić pływanie słabszym osobom. Dodatkowo słońce w środku dnia jest wyjątkowo ostre – bez lycry, koszulki czy dobrego kremu można szybko się poparzyć.
Jak sprawdzić warunki pogodowe przed wycieczką
Zanim zarezerwujesz konkretny dzień na wycieczkę do Abu Dabbab z Marsa Alam, dobrze jest spojrzeć nie tylko na „ikonki słoneczka”, ale też na wiatr i falę. To właśnie te dwa elementy najczęściej przesądzają o komforcie pływania.
Przydają się przede wszystkim:
- aplikacje pokazujące siłę i kierunek wiatru – np. Windy, Windguru, Windfinder,
- serwisy pogodowe z informacją o wysokości fali i stanie morza,
- lokalne informacje z hotelu lub od centrów nurkowych – one na bieżąco śledzą warunki.
Na co zwrócić uwagę?
- Siła wiatru – im mocniejszy, tym większa szansa na falę i zmąconą wodę, szczególnie przy wietrze onshore (wiejącym od morza w stronę lądu).
- Kierunek wiatru – jeśli wieje „prosto w zatokę”, fala ma tendencję do narastania właśnie tam. Gdy wieje z lądu w stronę morza, przy brzegu zwykle jest spokojniej.
- Chmurzenie – w pełnym słońcu kolory są intensywniejsze, ale też szybciej się męczysz; lekkie zachmurzenie potrafi być paradoksalnie przyjemniejsze.
Jeśli dzień zapowiada się z bardzo wysoką falą, a Ty jedziesz głównie na snorkeling, czasem rozsądniej jest przełożyć wycieczkę. Zwłaszcza gdy masz małe dzieci, osoby wrażliwe na chorobę morską lub początkujących pływaków – zamiast męczyć się w trudnych warunkach, lepiej poczekać na spokojniejsze morze.
Dopasowanie oczekiwań do pory roku
Jak pora roku wpływa na plan dnia w Abu Dabbab
Ta sama zatoka potrafi wyglądać zupełnie inaczej w styczniu i w sierpniu, nawet jeśli żółwie robią swoje: jedzą, wynurzają się po powietrze i znowu znikają wśród trawy morskiej. Zmienia się za to Twój rytm dnia i to, jak rozłożysz snorkelowe wyjścia do wody.
Zimą większość osób wybiera środek dnia – od późnego ranka do wczesnego popołudnia. Powód jest prosty: jest najcieplej, więc łatwiej wytrzymać dłużej w wodzie. Latem scenariusz bywa odwrotny – wtedy dużo przyjemniejszy jest wczesny ranek i późne popołudnie, gdy słońce nie pali tak mocno.
Przy wycieczce zorganizowanej trudno czasem wynegocjować inną godzinę niż „klasyczny środek dnia”, ale przy wyjeździe indywidualnym albo z małą lokalną bazą masz zdecydowanie większe pole manewru. Im lepiej dopasujesz porę wejścia do wody do warunków danego miesiąca, tym dłużej i spokojniej popływasz – a to automatycznie podnosi szansę na spotkanie żółwi.
Jak pora roku zmienia tłum na plaży
Do ogólnej pogody dochodzi jeszcze jeden czynnik: natężenie turystów. Ten sam odcinek trawy morskiej może być w listopadzie obserwowany przez kilka osób, a w sierpniowy szczyt – przez kilkadziesiąt.
Najbardziej obłożone zwykle są:
- ferie zimowe w Europie – zwłaszcza przełom stycznia i lutego,
- wakacje letnie – lipiec i sierpień,
- tzw. długie weekendy i święta – gdy biura podróży układają pakiety pod konkretne daty.
Większy tłum nie oznacza automatycznie, że żółwie uciekają. Bardziej chodzi o komfort: hałas, kolejki do wejścia z pomostu, „ogonki” ludzi próbujących fotografować tego samego żółwia. Przy takim natężeniu łatwiej też o niepotrzebny pośpiech – ktoś chce „zaliczyć” żółwia w 10 minut, zamiast spokojnie popływać po zatoce.
Dlatego przy planowaniu terminu dobrze spojrzeć nie tylko na temperaturę i wiatr, ale też na kalendarz wyjazdowy biur podróży. Dwa tygodnie różnicy potrafią całkowicie zmienić atmosferę na plaży.
Dopasowanie oczekiwań do pory roku
Najprostsza metoda, by uniknąć rozczarowania? Ustawić oczekiwania pod porę roku, a nie odwrotnie. Zimą lepiej założyć krótsze, ale częstsze wejścia do wody w ciągu dnia, z przerwami na rozgrzanie się na słońcu lub w restauracji na plaży. Latem – odwrotnie: długie sesje rano i po południu, a w środku dnia raczej cień, woda do picia i krem z filtrem niż trzygodzinne snorkelowe maratony.
Przykładowo: ktoś przyjeżdża w styczniu, nastawia się na kilkugodzinną „pływającą sesję zdjęciową”, a po 25 minutach trzęsie się z zimna i rezygnuje, choć żółwie akurat się pojawiły. Inna osoba w tym samym dniu robi trzy krótsze wejścia do wody co 1,5–2 godziny – i wychodzi z Abu Dabbab z kilkoma spokojnymi spotkaniami pod wodą.
Gdy pogodzisz się z tym, że klimat w danym miesiącu narzuca pewien naturalny rytm, łatwiej będzie Ci ułożyć dayplan w sposób przyjazny dla ciała i… statystyki spotkań z żółwiami.

Jaka pora dnia daje największą szansę na spotkanie żółwi?
Tryb dnia żółwi w Abu Dabbab – co robią przez cały dzień?
Żółwie w Abu Dabbab nie chodzą z zegarkiem w płetwie, ale ich zachowania układają się w mniej więcej przewidywalny schemat. Główne „zadania dnia” są trzy: żerowanie na trawie morskiej, wynurzanie się po powietrze i odpoczynek.
Najczęściej obserwuje się je:
- na środkowej łące trawy morskiej – na głębokości kilku metrów, gdzie spokojnie żerują,
- bliżej wyjścia z zatoki – gdy przemieszczają się między „stołówką” a głębszą wodą,
- czasami przy bokach zatoki – w okolicach rafy, gdzie odpoczywają lub przepływają w drodze „dokądś”.
W wielkim uproszczeniu: kiedy żółw je, jest najbardziej „dostępny” dla snorkelistów. Siedzi wtedy spokojnie w jednym miejscu, wynurza się raz na kilka minut, po czym wraca do posiłku. To zupełnie inna sytuacja niż szybki przelot pod powierzchnią, gdy jedynie mignie w oddali.
Poranek – spokojny start i świeża woda
Wczesny poranek, szczególnie między 8:00 a 10:00, często daje bardzo ciekawe warunki. Woda bywa wtedy mniej „rozjeżdżona” przez motorówki i grupy, które dopiero zaczynają docierać z Marsa Alam i okolicznych hoteli. Jeśli nie ma silnego nocnego wiatru, powierzchnia jest spokojna, a widoczność bywa naprawdę dobra.
Żółwie często już zaczynają wtedy intensywne żerowanie. W praktyce wygląda to tak, że idziesz powoli nad środkową łąką, zaglądasz w piaszczyste „dziury” w trawie i co jakiś czas widzisz charakterystyczny, okrągły pancerz pochylony do dna. Gdy grupa z biura dopiero parkuje autokar, Ty już masz swoje pierwsze spokojne spotkanie za sobą.
Poranek ma jeszcze jedną zaletę: mniejsza ilość ludzi w wodzie. To przekłada się zarówno na mniejsze zamieszanie wokół żółwia, jak i na spokojniejszą atmosferę pod wodą. Łatwiej wtedy po prostu usiąść „w wodnym fotelu” kilka metrów dalej i przez dłuższą chwilę tylko obserwować, co robi zwierzę.
Środek dnia – największy ruch, ale też dobra widoczność
Między około 11:00 a 14:00 do Abu Dabbab zjeżdża większość zorganizowanych wycieczek. Wtedy jest najwięcej osób na plaży i w samej wodzie. Co to oznacza dla szans na żółwie?
Z jednej strony:
- światło słoneczne pada prawie pionowo, więc kolory są mocne, a dno dobrze doświetlone,
- w wielu dniach to czas najlepszej widoczności, zwłaszcza gdy wiatr jeszcze się mocno nie rozbujał,
- żółwie nadal żerują – szczególnie w dni z mniejszym ruchem łodzi i skuterów w okolicy.
Z drugiej strony duży tłum potrafi utrudnić spokojne obserwacje. Jeśli do jednego żółwia podpływa na raz kilkanaście osób, zwierzę zwykle przyspiesza, zmienia kierunek lub wynurza się dalej od grupy. Czasami lepiej wtedy odpuścić „popularne miejsce” wskazywane przez przewodnika i przepłynąć kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie jest spokojniej.
Przy bardzo ostym słońcu dochodzi jeszcze kwestia komfortu człowieka: przegrzanie, szybkie odwodnienie, poparzenia. W środku dnia dobrze działa zasada „wchodzę do wody z konkretnym planem, pływam 30–40 minut, wychodzę, piję, chowam się w cień i dopiero później kolejna sesja”. Wtedy masz energię, by naprawdę wypatrywać żółwi, zamiast walczyć ze zmęczeniem i słońcem.
Późne popołudnie – mniejszy tłum i spokojna zatoka
Kiedy autokary zaczynają odjeżdżać, zwykle po 15:00–16:00, zatoka stopniowo pustoszeje. Zostają ci, którzy nocują w pobliskich hotelach, oraz pojedynczy indywidualni turyści. Dla wielu osób to najprzyjemniejszy moment dnia na snorkeling w Abu Dabbab.
Słońce jest niżej, dzięki czemu:
- światło staje się miększe, mniej męczące dla oczu,
- w upalne miesiące temperatura powietrza robi się bardziej znośna,
- fala często trochę słabnie, choć zależy to oczywiście od konkretnego dnia i kierunku wiatru.
Jeśli żółwie mają jeszcze „niedojedzone” na ten dzień, wciąż można je zobaczyć na trawie morskiej. Różnica polega na tym, że wokół nich jest zwykle znacznie mniej ludzi. Często wtedy wychodzą najładniejsze ujęcia wideo: żółw spokojnie żerujący, brak „lasu nóg” wokół i naturalne tło z trawą oraz piaskiem.
Trzeba jedynie brać poprawkę na <strongkrótszy dzień zimą. W styczniu czy lutym po 16:30–17:00 robi się już chłodniej, a słońce szybko zachodzi. Dlatego zimowe popołudniowe pływanie lepiej zacząć wcześniej niż latem, żeby nie kończyć sesji w półmroku, trzęsąc się z zimna w mokrym stroju.
Czy żółwie „mają przerwę obiadową”?
Czasem pojawia się pytanie, czy istnieje jakaś „martwa godzina”, gdy żółwie znikają i nie ma sensu ich szukać. W Abu Dabbab nie ma na to jednej żelaznej reguły. Zdarza się, że przez 40–50 minut nie widać nic oprócz ogólnych ryb i płaszczek, a pół godziny później na tym samym odcinku łąki pojawia się jeden żółw za drugim.
Żółwie to dzikie zwierzęta – mogą:
- przenieść się na chwilę w inne miejsce łąki,
- wypłynąć poza główny obszar snorkelingowy,
- spędzić czas bliżej dna, mniej widoczne z powierzchni.
Z praktyki wynika jedno: statystyka jest po stronie cierpliwych. Kto schodzi do wody raz, na 15–20 minut i trzyma się jednego punktu przy brzegu, ma dużo mniejsze szanse niż ktoś, kto pływa po zatoce spokojnym zygzakiem przez 40–60 minut, penetrując różne głębokości trawy morskiej.
Łączenie pory dnia z warunkami pogodowymi
Idealny scenariusz to taki, w którym porę dnia dopasowujesz do wiatru i fali, a nie tylko do rozkładu wyżywienia w hotelu. Gdy aplikacje pogodowe pokazują, że wiatr ma się wzmagać w drugiej części dnia, rozsądniej jest postawić na poranne pływanie. Jeśli prognoza sugeruje słabnięcie wiatru po południu – można spokojnie zaplanować dłuższą sesję właśnie wtedy.
Nawet przy tej samej godzinie dnia, ale różnych warunkach, odczucia będą inne. Poranek z płaską taflą wody i bezwietrzną pogodą daje wrażenie „basenu z żółwiami”. Ten sam poranek przy mocnym wietrze onshore zamienia zatokę w zupę, gdzie widzisz głównie pęcherzyki powietrza i własne dłonie.
Dlatego przed wyborem ostatecznej godziny wejścia do wody dobrze zadać sobie kilka pytań:
- czy w prognozie jest tendencja rosnąca, czy malejąca wiatru w ciągu dnia?
- jak wygląda kierunek wiatru względem otwarcia zatoki?
- czy nie lepiej „przesunąć” lunch albo śniadanie, niż wchodzić do wody akurat w najgorszym momencie na fali?
Czasem wystarczy zmienić plan z „wejdę po śniadaniu o 10:30” na „zjem coś lekkiego wcześniej i wskoczę do wody o 8:30”, by trafić na zupełnie inne warunki – i inny poziom szans na spokojne oglądanie żółwi.
Strategia dnia: ile razy wchodzić do wody?
Zamiast jednego, długiego wejścia „na zmęczenie materiału”, lepiej rozbić dzień na 2–3 sesje snorkelingowe w różnych porach. Przykładowy układ przy wycieczce z Marsa Alam może wyglądać tak:
- pierwsze wejście – możliwie jak najbliżej momentu przyjazdu, gdy grupa z autokaru jeszcze się organizuje na plaży,
- drugie wejście – po krótkiej przerwie na wodę i przekąskę, już z lepszą orientacją, gdzie jest najwięcej trawy morskiej,
- ewentualne trzecie wejście – krótsze, po południu, gdy część osób już wraca do autokaru.
Taki rytm zwiększa szanse, że trafisz na moment, kiedy żółwie aktywnie żerują w pobliżu „Twojego” fragmentu zatoki, a jednocześnie nie zajedziesz organizmu jedną trzygodzinną sesją. Do tego po drugim wejściu zwykle lepiej „czytasz” dno: wiesz, gdzie są większe kępy trawy, w jakich miejscach dno opada trochę głębiej i którędy najwygodniej płynąć.
Osoby, które wyciągają z Abu Dabbab najwięcej, często mają podobny patent: nie gonią za każdą plotką typu „ktoś widział żółwia 200 metrów dalej”, tylko konsekwentnie, spokojnie przepływają własną trasę po zatoczce w kilku różnych godzinach dnia. I właśnie wtedy żółwie pojawiają się „same z siebie” – po prostu w naturalnym rytmie życia zatoki.
Jak dojechać do Abu Dabbab z Marsa Alam?
Dojazd wcale nie jest skomplikowany, ale od wyboru środka transportu sporo zależy: koszt, swoboda na miejscu, a nawet to, o której godzinie realnie wejdziesz do wody. Abu Dabbab leży przy głównej drodze wybrzeżowej, na północ od większości hoteli w Marsa Alam, więc dojazd to zwykle kwestia jednego prostego odcinka wzdłuż morza.
Najczęściej w grę wchodzą trzy scenariusze:
- wycieczka zorganizowana z biura lub hotelu,
- taksówka lub prywatny transfer,
- samodzielny dojazd wynajętym autem.
Każde z tych rozwiązań ma swój „charakter” – jedne dają pełen luz czasowy, inne są łatwiejsze logistycznie, ale ograniczają Cię godzinami przyjazdu i wyjazdu.
Wycieczka zorganizowana – wygodnie, ale w „ramach czasowych”
Dla wielu osób najprostsza opcja to po prostu zapisanie się na wycieczkę z hotelu lub lokalnego biura. Podstawowa zaleta: nie przejmujesz się logistyką. Autokar lub bus podjeżdża pod hotel, przewodnik ogarnia bilety wstępu, a Ty tylko pakujesz maskę, ręcznik i wodę.
Typowy przebieg dnia wygląda podobnie:
- poranne zbieranie uczestników z kilku hoteli,
- dojazd na plażę, krótki briefing i wydawanie sprzętu,
- 1–2 główne sesje snorkelingowe w środku dnia,
- czas wolny na plaży,
- powrót do hotelu w okolicy późnego popołudnia.
Z punktu widzenia żółwi oznacza to jedno: wpadasz w „godziny szczytu”. W zatoce jest wtedy sporo grup, ale jeśli pogoda sprzyja, nadal da się zrobić bardzo fajne obserwacje. Dobrze tylko wykorzystać każdy moment, gdy grupa się rozprasza – wejść do wody chwilę wcześniej, odpłynąć od tłumu o kilkadziesiąt metrów albo wybrać popołudniową sesję, gdy część osób już suszy ręczniki.
Minusem wycieczki zorganizowanej jest brak elastyczności. Gdy akurat w Twoje okienko snorkelingowe wieje najmocniej, a woda przypomina zupę z bąblami, nie przełożysz sobie po prostu wejścia na później. Z drugiej strony, dla kogoś, kto pierwszy raz jedzie nad Morze Czerwone i nie czuje się jeszcze pewnie, obecność przewodnika w wodzie i na brzegu daje psychiczny komfort.
Prywatny transfer z hotelu – elastyczność bez kierowania auta
Dla osób, które nie chcą same prowadzić samochodu w Egipcie, a jednocześnie lubią mieć wpływ na godziny, ciekawą opcją jest wynajęcie prywatnego transferu. W praktyce umawiasz się z kierowcą (przez recepcję, lokalne biuro lub aplikację/stronę przewoźnika), podajesz godzinę wyjazdu i powrotu, a resztę oddajesz w jego ręce.
Taki układ daje kilka konkretów:
- możesz zaplanować poranny przyjazd, zanim dotrą autokary,
- dogadasz się na dłuższy pobyt – np. od 8:00 do 16:00,
- wrócisz wtedy, gdy naprawdę masz dość wody, a nie wtedy, gdy „zbiórka przy busie”.
Warto od razu na etapie ustalania kursu doprecyzować, czy:
- kierowca będzie na Ciebie czekał na parkingu,
- wróci o konkretnej godzinie,
- można w razie potrzeby lekko przesunąć godzinę powrotu (np. o pół godziny).
Taki transfer świetnie łączy się ze wszystkimi poradami dotyczącymi pory dnia. Możesz np. zamówić wyjazd z hotelu tak, by wejść do wody już około 8:30, potem zrobić przerwę, a na drugą dłuższą sesję wskoczyć po 14:30, gdy część grup ήδη jedzie do domu.
Samodzielny dojazd wynajętym autem
Jeśli lubisz pełną niezależność i nie przeraża Cię egipski ruch drogowy, samochód daje najwięcej swobody. Droga z Marsa Alam do Abu Dabbab to w zasadzie prosty odcinek asfaltu wzdłuż wybrzeża. Ruch jest mniejszy niż w dużych miastach, choć trzeba liczyć się z kontrolami policyjnymi i punktami check-point.
Najważniejsze wskazówki z praktyki:
- sprawdź, czy w umowie wynajmu nie ma ograniczeń co do wyjazdu poza miasto,
- miej przy sobie dokumenty auta, paszport oraz numer telefonu do wypożyczalni,
- zatankuj wcześniej – stacje nie stoją co kilka kilometrów jak w Europie.
Plusy są oczywiste: możesz wyjechać z hotelu przed śniadaniem, wrócić po zachodzie słońca, robić przerwy według własnego tempa i łączyć Abu Dabbab z innymi miejscami po drodze. Dla rodzin z dziećmi bywa to też wygoda logistyczna: w bagażniku lądują maski, ręczniki, zapas wody, zabawki na plażę – i nikt nie przejmuje się limitem bagażu w busie.
Dojazd z hoteli na południe i na północ od Marsa Alam
Nie każdy nocuje w samym mieście Marsa Alam. Wiele resortów leży w długim pasie wzdłuż wybrzeża, czasem kilkadziesiąt kilometrów na południe lub północ. Dystans do Abu Dabbab potrafi się wtedy mocno różnić, co ma znaczenie dla wyboru pory dnia.
Prosty przykład: hotel położony na południe od miasta będzie miał dłuższy dojazd. Autokar z wycieczką zbierze po drodze kilka hoteli, więc wyjazd może być bardzo wczesny, ale na miejscu znajdziesz się jeszcze przed główną falą turystów. Z kolei z resortów położonych bliżej Abu Dabbab transfer trwa krótko – za to bywa, że biuro planuje kilka kursów i w efekcie wjeżdżasz w godziny największego ruchu.
Jeśli korzystasz z prywatnego transferu, przy rezerwacji podaj etapowo: nazwę hotelu, przybliżoną odległość od Abu Dabbab i interesującą Cię godzinę pierwszego wejścia do wody. Łatwiej będzie wtedy wyliczyć realną godzinę wyjazdu i uniknąć niespodzianek typu „miała być ósma, a zrobiła się dziesiąta”.

Abu Dabbab – opłaty, wejście na plażę i organizacja na miejscu
Do planu dnia dobrze dorzucić kwestie „przyziemne”: bilet wstępu, wypożyczenie sprzętu i to, jak wygląda samo wejście do wody. To one często decydują, czy spędzasz pierwszą godzinę na papierologii i szukaniu toalety, czy już po kilkunastu minutach pływasz nad trawą morską.
Bilety wstępu i co jest w nich zawarte
Abu Dabbab to nie dzika, bezobsługowa plaża, tylko teren zorganizowany. Wejście na plażę jest płatne, a w cenie biletu zwykle masz dostęp do podstawowej infrastruktury: leżaki, parasole, prysznice, toalety, czasem bar lub restaurację.
Przy wycieczce zorganizowanej bilety załatwia za Ciebie biuro – cena jest wliczona w całość. Jeśli jedziesz samodzielnie, po prostu podjeżdżasz na parking, kierujesz się do kasy przy wejściu i opłacasz wstęp. Dobrze mieć przy sobie gotówkę w lokalnej walucie lub euro/dolary, bo nie zawsze terminale kart działają tak, jak byśmy tego oczekiwali.
Przy zakupie biletu można zapytać o:
- godziny otwarcia plaży o danej porze roku,
- możliwość pozostania do zachodu słońca,
- dostępność szafek/lockersów (jeśli nie lubisz zostawiać rzeczy bez nadzoru).
Wypożyczenie sprzętu czy własny zestaw?
Na miejscu działają bazy snorkelingowe i nurkowe, które wypożyczają maski, fajki, płetwy, a czasem także kamizelki wypornościowe czy pianki. To wygodne rozwiązanie, jeśli nie chcesz targać własnego sprzętu w walizce. Z drugiej strony, nic nie przebije maski, którą znasz i w której masz pewność, że nie będzie ciągle parować lub przeciekać.
Jeśli celujesz w poranne wejście, lepiej mieć maskę i fajkę już przy sobie w hotelu. Wtedy pierwsze pływanie możesz zrobić zanim wypożyczalnia oficjalnie się rozkręci i obsługa skończy kawę. Sprzęt z bazy przydaje się bardziej jako wsparcie: gdy zgubisz płetwę albo okaże się, że Twoja rurka jednak nie nadaje się na dłuższe pływanie.
Podczas wypożyczania rzuć okiem na:
- stan pasków i zaworów w masce,
- miękkość gumy w płetwach (stara, twarda guma potrafi obetrzeć stopy),
- długość fajki – zbyt krótkie rurki przy fali sprawiają, że łykasz wodę częściej, niż byś chciał.
Wejście do wody i pierwsze metry od brzegu
Z brzegu Abu Dabbab wygląda jak klasyczna, szeroka plaża z jasnym piaskiem. Ale już po kilkunastu metrach dno zaczyna się zmieniać: pojawia się trawa morska, łaty piasku, pojedyncze skały. To właśnie ten pas jest najciekawszy dla miłośników żółwi.
Najpraktyczniejsza wskazówka: nie biegnij od razu daleko. Pierwsze żółwie bardzo często pojawiają się w strefie, w której woda sięga do klatki piersiowej czy szyi dorosłej osoby. Wejście „na misję daleko w morze” bywa zbędne – lepiej spokojnie płynąć łukiem, obserwując dno od samego brzegu.
Dobrym zwyczajem jest też rozejrzenie się po zachowaniu ratowników lub lokalnych przewodników. Często machają ręką albo wskazują obsadzone trawą fragmenty zatoki, które danego dnia „żyją” najbardziej. Zamiast ślepo podążać za najliczniejszą grupą, zapytaj wprost: „Gdzie dziś widzieliście żółwie?”. To nierzadko skraca drogę poszukiwań o dobre kilkaset metrów.
Jak połączyć plan dnia w Abu Dabbab z wyżywieniem w hotelu?
Brzmi jak drobiazg, a jednak to on często decyduje, czy faktycznie trafisz na te najlepsze okienka pogodowe. Harmonogram śniadań, lunchu i kolacji w hotelu nierzadko kusi, żeby dopasować snorkeling pod bufet – a nie odwrotnie. Tymczasem żółwie i wiatr nie patrzą na godzinę serwowania omletów.
Śniadanie a poranne pływanie
Jeśli celem jest spokojny poranny snorkeling, dobrze z góry założyć, że śniadanie będzie lekkie i szybkie albo częściowo „na wynos”. W wielu hotelach można bez problemu wziąć owoce, suchą bułkę czy jogurt i zjeść coś już w drodze – dzięki temu na plaży jesteś wcześniej, zanim zaczną podjeżdżać pierwsze autokary.
Niektórzy robią tak: pierwsza mała przekąska przed wyjazdem, pierwsza poważniejsza sesja snorkelingowa po przyjeździe, a dopiero potem konkretniejszy posiłek w barze na plaży lub własne kanapki z plecaka. Organizm nie jest jeszcze zmęczony, trawienie nie dostaje przesadnego obciążenia tuż przed wejściem do wody, a Ty masz czas i energię na wypatrywanie żółwi.
Lunch i przerwa w „ostrym słońcu”
Środkowa część dnia, kiedy słońce jest najwyżej, świetnie nadaje się na przerwę od wody: cień, hydratacja, coś do zjedzenia. To moment, w którym można połączyć przyjemne z pożytecznym – zadbać o siebie i jednocześnie przeczekać najmocniejsze słońce oraz największy tłum na trawie morskiej.
Jeśli hotel oferuje lunchboxy, warto zapytać w recepcji dzień wcześniej o możliwość ich przygotowania. Pozwala to uniknąć dylematu „pływać z żółwiami czy wracać na czas do restauracji w hotelu”. Kanapka, owoce i woda w plecaku dają swobodę: możesz dopasować drugą i trzecią sesję snorkelingową do aktualnej fali i wiatru, a nie do grafiku bufetu.

Bezpieczne pływanie z żółwiami – jak im nie przeszkadzać?
W Abu Dabbab żółwie są przyzwyczajone do obecności ludzi, ale to wciąż dzikie zwierzęta. Zachowują się spokojniej, gdy tłum nie zachowuje się jak na wyprzedaży telewizorów. Kilka prostych zasad robi ogromną różnicę zarówno dla nich, jak i dla Twoich wrażeń.
Dystans i spokój pod wodą
Najlepszą „techniką” jest powolne podpływanie łukiem i zatrzymanie się w odległości kilku metrów. Jeśli żółw spokojnie żeruje i nie reaguje nerwowo, można delikatnie skrócić dystans, nadal jednak zostawiając przestrzeń. Gwałtowne ruchy rąk, kopanie płetwami tuż przy pancerzu czy podpływanie nad samą głową zwierzęcia zwykle kończą się jednoznacznie: żółw przyspiesza i odchodzi.
Najważniejsze punkty
- Abu Dabbab to łatwo dostępna zatoka w regionie Marsa Alam, położona ok. 25–35 km na północ od lotniska, dzięki czemu nadaje się nawet na krótką wycieczkę z większości hoteli w okolicy.
- Charakter dna (łagodne, piaszczyste zejście, szeroka łąka trawy morskiej i rafy po bokach) sprawia, że miejsce jest jednocześnie przyjazne dla początkujących i atrakcyjne dla snorkelerów oraz nurków.
- Żółwie morskie przypływają tu głównie na „pastwisko” z trawą morską, gdzie spokojnie żerują, co daje dużą – choć nigdy nie stuprocentową – szansę na obserwację ich z bliska.
- Dla rodzin z dziećmi, osób słabiej pływających i początkujących snorkelerów Abu Dabbab bywa idealnym pierwszym miejscem do oswojenia się z Morzem Czerwonym, bo można stopniowo wchodzić coraz głębiej, cały czas widząc dno.
- Jeśli ktoś ma „swoje” żółwie przy hotelu (np. w Marsa Mubarak), Abu Dabbab staje się bardziej opcją porównawczą – pozwala zobaczyć inne ukształtowanie dna, inną rafę i trochę inne zachowanie zwierząt.
- Poza żółwiami zatoka oferuje szansę na spotkanie dugonga, różnorodnych płaszczek i bogactwo ryb rafowych, więc nawet bez „wielkiego żółwia pod maską” dzień w wodzie potrafi być bardzo udany.






